PIANISTA SKAZANY za fortepianowy WYBRYK

04.04.2019


PIANISTA SKAZANY za fortepianowy

"WYBRYK" - kuriozalny wyrok Sądu

Rejonowego w Piasecznie!


Dnia 11 lutego Sąd Rejonowy w Piasecznie orzekł, że Obwiniony (zawodowy Pianista) jest winny tego, że „[…] głośnym graniem na fortepianie zakłócał spokój […] mieszkańcom bloku: […], tj. czynu stanowiącego wykroczenie z art. 51 § 1 kw” i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 2000 złotych.

Proces przeciwko Pianiście (absolwentowi Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina) toczył się, przy udziale oskarżyciela publicznego, od kwietnia 2018 do lutego 2019. Obwinionemu postawiono kilka zarzutów z Kodeksu Wykroczeń: że zakłóca spokój i spoczynek nocny; że – korzystając ze sprzętu kuchennego (głośno zamyka szafki, stuka talerzami, uderza nożem o deskę) i urządzeń elektrycznych (włącznie ze szczególnie podejrzaną o hałas zmywarką) – hałasuje także po godz 22, a przede wszystkim – że gra na fortepianie.

Odbyło się pięć rozpraw, podczas których przesłuchano 28 świadków, w tym 9 mieszkańców–sąsiadów Obwinionego, 17 (!) policjantów, nie licząc krewnych, znajomych i samego Pianisty.

Sąd w toku postępowania odrzucił niemal wszystkie zarzuty, traktując „hałasy bytowe” (także te po godz 22) jako „skutek normalnego użytkowania mieszkania”. Skupił natomiast całą swoją energię i moc intelektualnego wysiłku na wykazaniu w sposób bezsporny, że Pianista rzeczywiście w swoim mieszaniu grał na fortepianie.

I wykazał. Choć nie było to specjalnie trudne i nie wymagało aż pięciu rozpraw i przesłuchania blisko 30 świadków. Oto bowiem sam Pianista, zarówno podczas interwencji policji, wzywanej wielokrotnie przez dwoje mieszkańców bloku (a dokładnie przez sąsiadów mieszkających nad i obok Obwinionego), jak i podczas rozprawy, mówił, że jest pianistą zawodowym, że przygotowuje się do trasy koncertowej, że ćwiczy na instrumencie 2–3 godziny dziennie, że to jest jego praca.

Najpełniej fakt ten potwierdziło dwoje mieszkańców bloku, występujących w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi. Pozostali świadkowie (w tym niezwykle liczna grupa policjantów) byli mniej przekonujący: niektórzy słyszeli, niektórzy czasem słyszeli, niektórzy słyszeli, ale nie z mieszkania, tylko z podwórka, niektórzy może słyszeli, może nie słyszeli, bo nie zwrócili na to uwagi. Niemniej, Sędzina w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 lutego stwierdza, że cały zgromadzony materiał z wyjaśnieniami obwinionego włącznie świadczy o tym, że „sprawstwo obwinionego co do gry na fortepianie jest […] bezsporne”.

Przepis art. 51 § 1 stanowi: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Ponieważ równie bezsporne było to, że gra na fortepianie Obwinionego na pewno nie jest ani krzykiem, ani hałasem (bo wtedy należałoby przeprowadzić pomiary dźwięku i odnieść je do norm określających dopuszczalny poziom dźwięków w pomieszczeniach mieszkalnych), ani alarmem; nie zakłóca porządku publicznego, spoczynku nocnego (Pianista nigdy nie grał po godz 22), ani nie wywołuje zgorszenia publicznego, największym wyzwaniem, jakiemu podołać miał Sąd Rejonowy, stało się ustalenie, czy zachowanie Obwinionego można zakwalifikować jako wybryk zakłócający spokój.

I okazało się, że można. Sędzina, wprawdzie w dość pytyjski i ascetyczny sposób, wykazała, że skoro gra na fortepianie Pianisty zakłócała spokój i utrudniała odpoczynek (dzienny!) dwojgu lokatorom, to tym samym czynność ta spełnia kryteria „wybryku”. Powołała się przy tym na orzeczenie Sądu Najwyższego, który orzekł, że „wybryk to zachowanie, jakiego […], ze względu na przyjęte zwyczajowo normy ludzkiego współżycia nie należało się spodziewać, które zatem wywołuje powszechne negatywne oceny społeczne i uczucia odrazy, gniewu, oburzenia”. A ponieważ Obwiniony był informowany przez sąsiadów i policję, że jego gra budzi wśród dwojga mieszkańców bloku sprzeciw, to – według Sądu Rejonowego w Piasecznie – wiedział on, że dokonuje czynu „obiektywnie i powszechnie odbieranego jako naganny”. Zapewne chciał po prostu dokuczyć sąsiadom.

I jeszcze jedno niezwykle światłe stwierdzenie: „Sąd doszedł do przekonania, że granie na fortepianie nie różni się w swojej istocie od innych źródeł immisji dźwiękowych [np. młota pneumatycznego – przyp. aut.], bo przecież nie każdy musi być fanem granej przez obwinionego muzyki […]”.

No cóż, Sędzina na pewno do fanów artystycznej muzyki fortepianowej nie należy. Nie zwalnia jej to jednak z obowiązku czytania ze zrozumieniem i stosowania reguł wnioskowań prawniczych. Wspomniany w uzasadnieniu wyroku fragment orzeczenia Sądu Najwyższego ma ciąg dalszy, który Sędzina pominęła: „nie może być uznany za ‘wybryk’ czyn, który nie tylko, iż nie koliduje w rażący sposób z obowiązującymi w określonym kontekście sytuacyjnym normami zachowania się, ale wręcz wzbudza – w odbiorze powszechnym – oceny akceptacji, choćby milczącej zgody, aprobaty, podziwu lub uznania”.

Sędzina pominęła szereg innych orzeczeń SN, w których wyraźnie podkreśla się, że:

  • ocena zakłócenia spokoju musi być odniesiona do miar obiektywnych;

  • ocena zakłócania spokoju nie może być dokonana wyłącznie na podstawie odczuć osób skarżących się na zakłócanie;

  • nie każda emisja hałasu przekraczająca dopuszczalne normy podpada pod przepis z art. 51 § 1, jeżeli działaniu sprawcy nie można przypisać umyślności;

  • aby coś uznać za wybryk, to zachowanie musi rażąco wykraczać poza ogólnie przyjęte obiektywne normy społeczne, wynikające choćby ze stosunków miejscowych (a te właśnie m.in. określają normy hałasu w rozporządzeniach). Jeśli coś nie przekracza tych norm, to nawet jeśli komuś przeszkadza, nie jest wykroczeniem; przeszkadzanie jest kwestią subiektywną, natomiast normy hałasu są obiektywne;

  • nie można zabronić komuś emisji dźwięków, jeśli taki zakaz stanowiłby sam w sobie drastyczne naruszenie zasad współżycia społecznego w stopniu większym niż dopuszczenie owej emisji

  • prawo do gry na instrumencie jest tak samo silne jak prawo do spokoju i w takiej sytuacji kompromis polegający na "nie wolno grać w nocy, ale wolno grać w dzień np. nie więcej niż 5 godzin dziennie" jest zwykle dobrym rozstrzygnięciem.


Pianista złożył apelację. Na podstawie naszych dotychczasowych doświadczeń sądowych można przewidywać, że i tym razem ostateczny wyrok Sądu będzie dla Pianisty korzystny – tak bowiem do tej pory kończyły się wszelkie próby sądowego „wyciszenia” muzyków–artystów. Niemniej, sam fakt stwierdzenia przez funkcjonariusza publicznego i przedstawiciela Trzeciej Władzy, że gra na fortepianie jest wybrykiem, czynem nagannym, wywołującym uczucie odrazy i oburzenia musi budzi niesmak i zażenowanie. Środowisko muzyków w Polsce od dawna ma świadomość, że pozostajemy w tyle za Europą, jeśli chodzi o poziom kultury muzycznej naszego społeczeństwa. I oto mamy kolejny jaskrawy przykład, jak brak właściwej edukacji muzycznej w szkołach publicznych, zaniedbania w procesie enkulturacji, przerwanie międzypokoleniowej transmisji wartości kultury prowadzi do kulturowego analfabetyzmu.

Na koniec. Niezależnie od tego, jakie zostały tu przywołane przepisy prawne, a jeszcze bardziej – jak mogły one zostać „zinterpretowane” w akcie orzeczenia, zdumienie budzi fakt, że w kraju Chopina, na którego dziedzictwo powołują się wszyscy, w tym światli przedstawiciele „narodu Chopina”, o artystycznych przejawach jego sztuki są oni w stanie mówić (i orzekać) z niepodważalną stanowczością – jako o „wybryku zakłócającym spokój”. Bulwersujące!

Małgorzata Chmurzyńska