SKAZANY KLARNET
W dniu 7.01.2009 roku, po kilku latach toczącej się sprawy z powództwa trzech
sąsiadek, Sąd Rejonowy w Gdyni zakazał studentce Akademii Muzycznej (oraz
germanistyki na Uniwersytecie Gdańskim) gry na klarnecie w mieszkaniu jej ro-
dziców – pomimo wyciszenia pokoju do ćwiczeń i pomimo tego, że nigdy nie
naruszała ona godzin ciszy nocnej, a od dwóch lat mieszka (dzięki osobistej inter-
wencji rektora AM w Gdańsku) w „akademiku”.
Zacytujmy niektóre stwierdzenia zawarte w uzasadnieniu Sądu Rejonowego
(podkreślenia własne): Sąd nie ma żadnych wątpliwości do tego, iż pomimo tego, że Ewa
Nowacka przez większość czasu przebywa w domu studenckim w Gdańsku, to jeżeli tyl-
ko ma dzień wolny od zajęć przyjeżdża do rodziców i dalej ćwiczy w ich lokalu grę
na klarnecie [...]. Pozwani [rodzice Ewy] przedstawiają postawę wysoce egoi-
styczną nie dopuszczając możliwości, że gra Ewy Nowackiej może zakłócać innym
osobom prawidłowe i spokojne funkcjonowanie i korzystanie z ich mieszkań. [...]
Strona powodowa wskazała, iż przeszkadza on im i ich rodzinom w normalnym
funkcjonowaniu. Jak wynika z zeznań powódek włączają one radio bądź telewizor,
aby zagłuszyć odgłos klarnetu w swoich mieszkaniach. [...] Należy mieć na
względzie, iż lokal mieszkalny nie jest z zasady przeznaczony do ćwiczeń gry
na klarnecie, zaś skoro dźwięk ten uniemożliwia normalne funkcjonowanie po-
wódkom, to pozwana Ewa Nowacka jest zobowiązana do zaprzestania działań na-
ruszających prawa innych osób.[...] Niewątpliwie pozwana Ewa Nowacka ma talent,
który należy rozwijać. Nie może to jednak następować kosztem innych osób, w szczegól-
ności powódek. [...] Skoro powódkom, jako sąsiadkom, przeszkadza gra pozwanej w jej
mieszkaniu, to pozwana winna znaleźć sobie inne miejsce gdzie będzie mogła ćwi-
czyć i rozwijać swój talent. [...] W takiej sytuacji postawa pozwanej Ewy Nowackiej,
która gra nadal, także w toku niniejszego procesu [...], jest w ocenie Sądu wyrazem
wyjątkowego lekceważenia pozostałych mieszkańców bloku. Takie postępowanie
zasługuje na stanowczą dezaprobatę, i nie może korzystać z ochrony prawnej
[...] Skoro bowiem w dni powszednie pozwana, która jak wynika z zeznań samych po-
zwanych, nie odwiedza w ogóle rodziców, niewątpliwie ćwiczy gdzie indziej, to również
w weekendy winna ćwiczyć poza domem.
W uzasadnieniu znalazło się szereg przeinaczeń, niekonsekwencji, np.: Wskazać
należy, iż w przedmiotowym bloku mieszkalnym większość mieszkańców jest muzyka-
mi i gra na różnych instrumentach, jednakże starają się oni uszanować pozostałych
sąsiadów i grać używając słuchawek, stosując wyciszenie lub też w innych miejscach
poza domem. [w „przedmiotowym bloku” poza Ewą i przypisującej sobie miano mu-
zyka nauczycielce-powódce nie ma innych muzyków]. Jak słusznie wskazała strona
powodowa, zakaz gry na instrumentach obowiązuje w internatach czy akademikach
mimo, że są one przeznaczone dla młodzieży szkół i studiów muzycznych, z uwagi na
jego uciążliwość [gra jest zabroniona wyłącznie w godzinach ciszy nocnej]. Sąd uznał
za wiarygodne zeznanie obu powódek, z których jedna stwierdziła, że od kiedy
Ewa studiuje, na klarnecie w domu gra dużo rzadziej, a druga, że dźwięk klarnetu
słyszy bez przerwy, jak i trzeciej, że były lata, kiedy granie było po 6-8 godzin co-
dziennie [jak to możliwe w przypadku uczennicy chodzącej jednocześnie do LO
i PSM II st. i nie grającej po nocach!?]. Powódka ta, będąca nauczycielem muzy-
ki (!!!) w szkole podstawowej, stwierdziła także: Jednemu muzykowi wystarczają
2–3 godziny w tygodniu, żeby się przygotować do koncertu, a są tacy, którzy potrze-
bują ćwiczyć cały dzień codzienne. To zależy od predyspozycji. Najwyraźniej pozwana
studentka, mimo wielu sukcesów na konkursach i stypendiów m.in. prezydenta Gdy-
ni i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jest „beztalenciem”.
Państwo Nowaccy złożyli apelację. Z dotychczasowych doświadczeń sądo-
wych (a takie sprawy miały miejsce m.in. w Warszawie i w Krakowie) wynika, że
ostateczny werdykt Sądu jest dla pozwanych muzyków zawsze pozytywny. Ale
zanim do niego dojdzie, mijają często lata, podczas których młodzi muzycy i ich
rodzice (znam to jako matka uczniów szkoły muzycznej) muszą znieść wiele upo-
korzeń; tracą czas, energię i zdrowie. Muszą udowadniać, że granie na instrumen-
cie w domu, stanowiące przygotowanie do wykonawstwa artystycznego, to nie to
samo, co odgłosy młota pneumatycznego, prac remontowych, głośno puszczanej
muzyki rozrywkowej, a choćby i szczekania psów; że jest to absolutnie niezbędny
i integralny elementem edukacji w państwowym szkolnictwie muzycznym (finan-
sowanym przecież z kieszeni podatników); że nie jest szykaną skierowaną przeciw
sąsiadom; że grająca młodzież to nie są przestępcy, ale ciężko pracujący młodzi
ludzie, którym należy się społeczne wsparcie, a nie represje i ograniczanie możli-
wości rozwoju.
Do tego, że społeczeństwo polskie jest źle wyedukowane muzycznie i towa-
rzyszy temu brak akceptacji dla muzyki artystycznej – zdążyliśmy się już przy-
zwyczaić. Ale od władzy sądowniczej, decydującej o losach człowieka, należy
wymagać minimum wiedzy, na czym polega artystyczna edukacja muzyczna
i jakie są jej uwarunkowania, a także, że pełni ona istotną rolę w kulturze, stanowi
dobro wspólne i z tego powodu powinna podlegać szczególnej ochronie, także
prawnej.
Pani Lidia Nowacka dotarła do niemal wszystkich ważnych instytucji związa-
nych z kulturą muzyczną (akademie, filharmonie, teatry muzyczne, stowarzysze-
nia muzyczne, władze miasta, departamenty MKiDN, posłowie z sejmowej Komi-
sji Kultury itp.). Słyszała jedynie – i to nie zawsze – słowa otuchy i współczucia
(chlubnym wyjątkiem jest macierzysta uczelnia Ewy). A sprawa zasługuje na więk-
sze zainteresowanie środowiska muzycznego. Jeśli nie upomnimy się o respekto-
wanie prawa młodzieży do artystycznego kształcenia muzycznego, to kto inny za
nas to zrobi? Co nas czeka, jeśli będziemy się przyglądać biernie, jak sądy, zamiast
oddalać, przyjmują bezrefleksyjnie pozwy osób, których subiektywne odczucia
i niechęć do innych zainteresowań muzycznych niż ich własne, stają się podstawą
orzeczeń? Albo może zlikwidujmy szkolnictwo muzyczne, bo jakiż rodzic zdecy-
duje się na posyłanie dziecka do szkoły muzycznej, jeśli wywiązywanie się ucznia
z obowiązków szkolnych pociąga za sobą restrykcje prawne?
Zarząd Główny SPAM postanowił podjąć działania, mające na celu ochronę
praw kształcącej się muzycznie młodzieży. Zwracamy się w związku z tym o nad-
syłanie informacji (na adres Biura lub: mchmurzynska@poczta.onet.pl
o podobnych sprawach, toczących się teraz lub w przeszłości.
Małgorzata Chmurzyńska

